niedziela, 8 lutego 2015

Odludne i przyrodniczo fascynujące Wysokie Taury Kreuzeckgruppe (Austria 2014, cz. II)

Góry są dla nas miejscem odpoczynku, spokoju, oderwania od cywilizacji i szarej codzienności, a także okazją do bycia sam na sam z naturą. Dlatego też o wyborze miejsca, w które się udamy, często decyduje to, czy znajdziemy tam wyżej wymienione doznania. Wydawać by się mogło, że w państwie o tak mocno rozwiniętej turystyce górskiej, i w tak bardzo popularnych górach, jakimi są Wysokie Taury, gdzie każde pasmo pocięte jest niezliczoną ilością szlaków, wyciągów narciarskich, a także schronisk, trudno będzie znaleźć miejsce, które sprosta naszym wygórowanym wymaganiom. Góry Kreuzeckgruppe dały nam więcej niż oczekiwaliśmy, a dni tam spędzone były czasem niezwykłej przygody.




środa, 7 stycznia 2015

Dlaczego Alpy Austriackie i pierwsze alpejskie wrażenia (Austria 2014, cz. I)

"Będziecie chodzić po Tatrach, jeździć w Karpaty rumuńskie czy ukraińskie, góry Norwegii i inne, ale i tak prędzej czy później pojedziecie w Alpy, to jest więcej niż pewne" - powiedział Piotr, świeżo poznany znawca gór i ich wielki miłośnik podrzucając spory kawałek drewna do ogniska, które tliło się niechętnie przy chatce w tatrzańskiej Dolinie Jamnickiej w chłodny, wrześniowy wieczór 2012 r. Szczerze mówiąc to nigdy nie marzyłem o tej części górskiej Europy, więc nie przypuszczałem, że te słowa tak mocno zapadną mi w pamięć i szybko przybiorą realne kształty. Brzmiały niczym przepowiednia, niczym przeznaczenie przed którym żaden górski włóczęga nie może uciec. Dziś, kiedy z utęsknieniem wspominam pierwszy postawiony krok w Alpach Austriackich zeszłorocznego lata wiem, że Piotr miał rację - Alpy to istne przeznaczenie.




wtorek, 18 listopada 2014

Przygoda z Wielką i Małą Fatrą z perspektywy naszych nóg

www.mapview.cz

Dla wszystkich zainteresowanych kilometrami, metrami n.p.m., kolorami szlaków i mnogością nazw, w zakładce Przedreptane zamieściliśmy schemat trasy, jaką przebyły nasze nogi w Wielkiej i Małej Fatrze, a także profil wysokościowy. Na pewno przyda się podczas planowania swojej wycieczki w ten cudowny region górski :)

wtorek, 11 listopada 2014

Trzy pory roku w trzy dni. Mała Fatra.

Trzy pory roku w trzy dni... Jeżeli chciałabym połączyć tę opowieść z historią wędrówki po Wielkiej Fatrze, wyszłoby pewnie Cztery pory roku w cztery dni. Ot, jak przetestowała nas Mała Fatra w jej Luczańskiej części dając ciepło i zimno, wygodę i spartańskie warunki oraz nutę dzikości i zderzenie z cywilizacją...



środa, 29 października 2014

Między złotem a zielenią pachnie czosnkiem. Wielka Fatra.

     Do tej pory oglądałam Wielką Fatrę jedynie z daleka, najczęściej podczas jesiennych zachodów słońca w Beskidzie Żywieckim. Słyszałam od kilku osób, że odnaleźć tam można nutkę Bieszczad, Pienin i Tatr Zachodnich. Zwłaszcza porównanie z tymi pierwszymi budziło moje zdziwienie. Przecież wcale nie króluje tam buk, lecz wiecznie zielony świerk. Nie spotykamy pofałdowanych, osadowych skał fliszu karpackiego lecz miejscami ostre, wapienne formacje. Jednak rozległe polany i łąki, szczypta dzikości i wymarzone miejsca do noclegu w milongwiazdkowym hotelu wytłumaczyły wszystko…



czwartek, 16 października 2014

Wracamy...

     Długo nas tu nie było... Pora wracać i coś naskrobać. A jest o czym pisać :) Poniżej krótka fotograficzna zapowiedź przyszłych wpisów...





...

poniedziałek, 19 maja 2014

Przyroda, historia i chwila refleksji wzdłuż czerwonych kresek (Beskid Sądecki).

Tej wiosny przyroda prężnie rehabilituje się za zbyt długi sen z zeszłego roku. Jeszcze mam w głowie pełno zieleni, której „nachapałam” się w Wielkiej i Małej Fatrze kilka dni temu. Ale tak naprawdę pierwsze górskie spotkanie z budzącą się do życia Matką Naturą miało miejsce końcem marca, w Beskidzie Sądeckim. Nowe życie ścieliło nam się pod nogami, a w powietrzu chciało rozwinąć skrzydła – dosłownie…


wtorek, 11 marca 2014

Zimy zimą nie było, nawet w Bieszczadach

Początek 2014 r. był (i jest) dziwaczny, a wszystko za sprawą panującej za oknami w styczniu i lutym aury, która zimą była tylko z nazwy. Dodatnie temperatury (niekiedy nawet kilkunastostopniowe) zamiast siarczystego mrozu, padający deszcz zamiast białych płatków śniegu, pochmurne i ponure niże zamiast pogodnych i słonecznych wyżów sprawiły, że ten rok rozpoczął się wyjątkowo. Ostatnio, z różnych przyczyn (również tych pogodowych) mniej jeździmy w góry i dopiero w drugiej części lutego zaczęliśmy nasz górski rok. A zaczęliśmy go w Bieszczadach - górach dla nas szczególnych, pięknych i wyjątkowych, które powoli stają się dominującym pasmem górskim przez nas odwiedzanym i opisywanym na blogu. Wędrując po nich szukaliśmy szczęścia i zimy. Pierwsze znaleźliśmy, drugiego tylko cząstkę...