poniedziałek, 30 grudnia 2013

Baby znów w Bieszczadach (Babskie Bieszczady część IV)

      Przyszedł w końcu czas na post z cyklu odrabianie zaległości. W takie długie wieczory miło jest wrócić wspomnieniami do ciepłych, słonecznych i kolorowych chwil w Bieszczadach.

     W tym roku Babskie Bieszczady (BB) należały do Wielkiej Rawki, która witała nas – jak przystoi na wielką damę – za każdym razem w innej szacie. Raz zjawiała się w soczyście zielonej sukni, by potem przybrać korale z czerwonej jarzębiny i złocisty płaszcz. BB 2013 nieco różniły się od poprzednich. Wiosna była na 2/3, co jesień musiała później nadrobić osiągając 4/3 normy dzięki obecności pewnego rodzynka, który strzegł nas w ciemnym, nocnym lesie u stóp Połoniny Caryńskiej…





Wiosna na 2/3. 15 czerwca 2013 - Zieloną granicą.

     Tym razem w okrojonym składzie – na 2/3 – inaugurujemy Babskie Bieszczady 2013. Co do dzisiejszej trasy, sztywny plan mamy tylko w części, resztę pokaże czas i pogoda, która wiosną potrafi być zmienna jak kobieta. Baby w Bieszczadach, babska pogoda, więc i pierwszym ważnym punktem programu ma być spotkanie z pewną Panią o słusznych gabarytach – Wielką Rawką (1307 m n.p.m.).

Pierwsze kroki dzisiejszej bieszczadzkiej włóczęgi stawiamy na Przełęczy Wyżniańskiej i rozpoczynamy wędrówkę ścieżką przyrodniczą „Jarzębina” – „Wielka Rawka”. Całkowita trasa ścieżki obejmuje pętelką szlak niebieski z Ustrzyk Górnych na Wielką Rawkę, dalej żółty na Małą Rawkę i schodzi zielonym do Przełęczy Wyżniańskiej. Ścieżki przyrodnicze, rozsiane po Bieszczadzkim Parku Narodowym (BPN) stanowią "podręcznik", który uczy nas otaczającego świata roślin i zwierząt, w postaci rozmieszczonych przy szlaku słupków z tabliczkami informacyjnymi. Obecnie w BPN znajduje się 12 tak oznakowanych tras. Ta, której fragmentem dzisiaj będziemy podążać aż do końca grzbietu Wielkiej Rawki, poznaje m. in. z terenami ukwieconych łąk kośnych i ich mieszkańcami, roślinnością w strefie rolno-leśnej, starodrzewiem bukowo-jodłowym, rejonem potoku górskiego, a także piętrem połonin. A to wszystko jawi nam się dzisiaj w soczystej zieleni, która przybiera tysiące odcieni i wlewa świeżość w otaczający krajobraz.

Zielony dywan na tle Połoniny Caryńskiej

.
Śniadanko, złożone obowiązkowe z owoców naszego domowego ogródka, wcinamy obok Bacówki PTTK pod Małą Rawką w towarzystwie rozleniwionego owczarka, który jest jednym z wielu zwierzęcych mieszkańców bacówki. Chatka stanowi istne przytulisko m. in. dla kotów, które przemieszczając się po jadalni, nieraz mruczały mi do ucha gdy wieczorami popijałam piwo z jajem w tym miejscu. My mamy nieco więcej energii i żwawym krokiem kierujemy się na Małą Rawkę (1268 m n.p.m.). A dookoła zieleń, zieleń, zieleń!

Czego chcieć więcej
Zielona sceneria towarzyszy nam w drodze na Małą Rawkę


.
I w końcu odsłoniła swoje gabaryty większa z Rawek. Słusznej postury jest to baba o 700-metrowej wierzchowinie, która dominuje południowy horyzont. Na północy prezentuje się Smerek, dalej w kierunku wschodnim Połonina Wetlińska, Caryńska. Wschód zamyka grzbiet Bukowego Breda, grzebień Krzemienia, siodło Tarnicy ze schowanym za nią Haliczem i dalej Połoniną Bukowską.  Bardziej na zachód podąża Dział, za którym w oddali można powędrować w stronę Okrąglika i Jasła. Jeszcze więcej widoków na południe i południowy-wschód oferuje Wielka Rawka, a horyzont widziany z jej grzbietu odkrywa kolejne widoki Bieszczad Wschodnich i Słowackich. Odziana w zieloną suknię większa z Rawek wita nas starym, betonowym słupem – dawnym znakiem geodezyjnym, który dzięki swoim sporym gabarytom już z oddali umożliwia rozpoznanie Wielkiej Rawki. Jednak kulminacja szczytu znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej  i stanowi ją skupisko piaskowców.

A baranki pasą się nad soczystą Połoniną Wetlińską

Dzięki niemu Wielką Rawkę rozpoznasz z daleka


.
Najwyższa pora aby podjąć decyzję co do dalszej wędrówki. Rozważamy dwie opcje: pierwsza - powrót na Małą Rawkę i wędrówka przez Dział do Wetliny lub druga (sporo dłuższa) – szlak graniczny poprzez Kremenaros aż do Rabiej Skały i dalej powrót w stronę Starego Sioła. Spoglądamy na upstrzone niepewnymi Cumulusami niebo, sprawdzamy stan czołówek i już wiemy… wcale nie śpieszy nam się na dół. Za chwilę podążymy szlakiem niebieskim, którego bieszczadzka część, wyznakowana na przestrzeni lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych minionego stulecia, nazywana jest „Niebieskim Granicznym” i biegnie od Nowego Łupkowa do Ustrzyk Dolnych. Planowany przez nas odcinek Wielka Rawka – Rabia Skała, biegnący w towarzystwie ukraińskich i potem słowackich sąsiadów, stanowi fragment 445-kliometrowego szlaku, drugiego w Polsce co do długości po Głównym Czerwonym Szlaku Beskidzkim. Początek niebieskich linii, ciągnących się przez Beskid Niski i Bieszczady, znajduje się w Grybowie, a koniec w Rzeszowie. Chwilę później wędrujemy w towarzystwie dwóch rodzajów słupków granicznych: biało-czerwonych i niebiesko-żółtych. Po lewej ręce zaczepiają nas zielone ukraińskie paprocie, a po prawej szumią zielone polskie buczki. Gdy docieramy na Kremenaros (1221 m n.p.m.) wita nas słowacka ciemiężyca biała i w ten oto sposób znajdujemy się miejscu, gdzie stykają się granice trzech państw. W międzynarodowym towarzystwie fotografujemy się przy każdej z marmurowych tablic trójstyku, które zawierają godła Polski, Słowacji i Ukrainy.


Sąsiedzka ścieżka prowadzi nas na Kremenaros



.
Wkraczamy teraz na polsko-słowacką ścieżkę ulokowaną pomiędzy polską Puszczą Bukową na północy u stóp Wielkiej Rawki a słowackim Rezerwatem Stužica. Dróżka jest zdecydowanie węższa, bardziej zarośnięta, pusta i rzadziej oznakowana. Widać, że zdecydowanie mniej turystów się tutaj zapuszcza. W powietrzu czuć zapach czosnku niedźwiedziego, na ścieżce spotykamy wilcze kupy, gniazdko ptaków, wokoło skrzypią stare, powyginane buki i jesteśmy jedynymi przedstawicielkami naszego gatunku z dala od cywilizacji. Pomiędzy Hrubkami (1186 m n.p.m.) a Czerteżem (1071 m n.p.m.) znajduje się mogiła sowieckiego żołnierza Piotra Gładysza, który zginął w tym miejscu w 1944 roku w wieku 20 lat.

Tylko piaskowce nie chcą być zielone

Mogiła żołnierza Gładysza


.
Trasa, niekoniecznie łatwa dla kondycyjnych maruderów, wiedzie na przemian poprzez szereg kulminacji i przełęczy, poprzez las i polany, cały czas wśród soczystej, wiosennej zieleni. Między Kremenarosem a Rabią Skałą zaliczamy aż 5 kulminacji: Kamienną (1201 m n.p.m.), Hrubki (1186 m n.p.m.), Czerteż (1072 m n.p.m.), Borsuk (991 m n.p.m.) i Czoło (1159 m n.p.m), które daje już mamie mocno do wiwatu. W znaczeniu dosłownym wędrujemy przez zieloną granicę. Dobrze, że nie jest zbyt popularna…

Wędrujemy bieszczadzką puszczą,

pośród zielonych włosów czesanych przez wiatr,

miłość dookoła

i lepiej nie zapomnieć popatrzeć pod nogi...

.
Urwisko na Rabiej Skale (1167 m n.p.m.), które znajduje się na wschód od głównej kulminacji (1199 m n.p.m.), odsłania piękną panoramę (145°) bieszczadzkich krajobrazów naszych ukraińskich i słowackich sąsiadów. Widać wysokie partie Bieszczad Ukrainy: m. in. Pikuj (1408 m n.p.m.) i Połoninę Równą (1479 m n.p.m.), a także niższe z pogranicza Ukrainy i Słowacji: m. in. Stinską (1092 m n.p.m.) i Vetrovą Skałę (1024 m n.p.m.). Tak naprawdę nazwa Rabia Skała jest przekręcona! Prawidłowa nazwa pochodzi z języka ukraińskiego i brzmi Riaba Skała (riabyj – pstry)! Miejsce to ze względu na cenne zasoby leśne i ciekawe od strony geologicznej struktury fliszowe objęte zostało ochroną i wcielone w słowacki rezerwat „Jaraba Skala”. W miejscu tym zerwa skalna spada ostro w dół przepaścią co sprawia, że aż chce się rozłożyć skrzydła i pofrunąć w bezkres bieszczadzkich pagórów. Idealne miejsce na popołudniową sjestę…


Tylko się odbić od ziemi i wystartować!


.
Na Riabej Skale żegnamy graniczny szlak niebieski i odbijamy wzdłuż żółtych kresek bardziej na północ w stronę Wetliny. Przed nami jeszcze dwa szczyty – Paportna (1198 m n.p.m.) i Jawornik (1021 m n.p.m.). Nazwa pierwszego z nich nurtuje mnie najbardziej. Od razu skojarzyła mi się z paprotką i uznałam, że została przekręcona, tym bardziej, że w okolicy szczytu spotykamy wielkie pola gęstych paproci. Więc jak to jest z tą nazwą? Póki co, wszystkie mapy i opracowania mówią o Paportnej, ale dla mnie będzie to Paprotna ;).

No i jak tu nie Paprotna?!


.
Za Jawornikiem powoli żegnamy się powyginanymi bukami bieszczadzkiej puszczy. Towarzysząca nam przez cały dzień zieleń zaczyna być przełamywana kolorami łąk, które w wieczornym słońcu przybierają paletę ciepłych barw…

Konkurs: Co widzisz na zdjęciu?
Zieleń ożywa



.
A gdy się wpadnie w taki kolorowy, ciepły dywan, wcale nie chce się z niego wychodzić…


..W takiej oto kwiecistej łące, nasycone zielenią, zakończyłyśmy Babskie Bieszczady część IV.
A jeżeli chcesz przeczytać jak ugościła nas jesień, już niedługo opublikujemy część V z naszego październikowego wypadu.


*W tekście wykorzystano informacje przeczytane:
- na stornie www.bieszczady.pl

6 komentarzy:

  1. Dobra, bardzo dobra opowieść, :). Uważam osobiście że widoki z Wielkiej Rawki są piękniejsze niż z bardziej znanej Tarnicy.
    Życzę kolejnej eksploracji Bieszczadów

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakżesz miło czyta się takie wspomnieniowe wyprawy; pamiętam schronisko pod Rawką z początku lat osiemdziesiątych, były tam znaki zodiaku z różnych korzeni i kawałków drewna, i pies wilk, Szatan mu było, a z Wyżniańskiej przełęczy nie było znakowanego szlaku na Caryńską; i z kranu wypluło żabę, bo ujęcie wody było powyżej bacówki.
    Szliśmy parę lat temu z Rawek granicznym do Roztok Górnych, z noclegiem pod Rabią, jakaż burza nas tam dopadła; ostatnie zdjęcie przepiękne, na tej kwietnej łące; a wiesz, Basiulo, że na Pogórzu też mamy Paportno? to nieistniejąca wieś, przecięta na pół granicą po wojnie, został tylko stary cmentarz, grabowe aleje, stare studnie i fundamenty domów, i cudne widoki na Ukrainę, z masywem Wilczej Jamy, górą Herburt, gdzie ruiny dawnej świetności Herburtów;
    pisz dużo, to wspaniałe opowieści, ostatnio zassało nas na Norwegię po przeczytaniu Waszych relacji; pozdrawiam serdecznie i dobrego w Nowym Roku życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Mario za ciepłe słowa :) Widzę, że wielu ciekawych rzeczy można się od Ciebie dowiedzieć i mam nadzieję, że jeszcze nie raz podzielisz się jakimiś ciekawostkami ;)
    A co do Norwegii, jeżeli potrzebowalibyście jakichkolwiek informacji, których brakuje w naszych postach, to piszcie, postaramy się pomóc ;)
    W Nowym Roku życzę Wam spełnienia wszystkich (nie tylko tych górskich) marzeń!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam Bieszczadów. Nie chcecie dokooptować nowej baby do swojej grupy?
    mamaMa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie następnym razem będę pamiętać! ;)

      Usuń
  5. Chętnie i ja się załapię, widoki powalające!

    OdpowiedzUsuń

*Autorzy bloga zastrzegają sobie prawo do usuwania komentarzy, które w ich opinii uznane zostaną za wulgarne, obraźliwe i niezgodne z prawdą.