piątek, 10 lutego 2017

POMÓŻ TOMUSIOWI CHODZIĆ

Kochani,

11 miesięcy temu przyszedł na świat nasz Ukochany Syn Tomuś. Urodził się ze znacznym niedorozwojem prawej nóżki, obecnie skrót wynosi już 14 cm w stosunku do zdrowej, lewej nóżki. W najbliższych latach przejdzie wiele skomplikowanych operacji, od urodzenia jest rehabilitowany i przygotowuje się do postawienia swojego pierwszego kroku za pomocą ortoprotezy.
Prosimy Was o wsparcie jego pierwszego samodzielnego kroku - kroku milowego w jego rozwoju.

Dziękujemy! Tomuś, Basia i Mateusz 

Przekaż 1% swojego podatku 
numer KRS 0000186434 
cel szczegółowy 1%: 278/C Tomasz Chmiel


Możesz również ofiarować darowiznę
nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 
w tytule przelewu: 278/C, Chmiel Tomasz – darowizna

darowizny w EUR: 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050
darowizny w USD: 97 8944 0003 0000 2088 2000 0060
kod SWIFT (BIC): GBW CPL PP, kod kraju: PL



niedziela, 8 lutego 2015

Odludne i przyrodniczo fascynujące Wysokie Taury Kreuzeckgruppe (Austria 2014, cz. II)

Góry są dla nas miejscem odpoczynku, spokoju, oderwania od cywilizacji i szarej codzienności, a także okazją do bycia sam na sam z naturą. Dlatego też o wyborze miejsca, w które się udamy, często decyduje to, czy znajdziemy tam wyżej wymienione doznania. Wydawać by się mogło, że w państwie o tak mocno rozwiniętej turystyce górskiej, i w tak bardzo popularnych górach, jakimi są Wysokie Taury, gdzie każde pasmo pocięte jest niezliczoną ilością szlaków, wyciągów narciarskich, a także schronisk, trudno będzie znaleźć miejsce, które sprosta naszym wygórowanym wymaganiom. Góry Kreuzeckgruppe dały nam więcej niż oczekiwaliśmy, a dni tam spędzone były czasem niezwykłej przygody.




środa, 7 stycznia 2015

Dlaczego Alpy Austriackie i pierwsze alpejskie wrażenia (Austria 2014, cz. I)

"Będziecie chodzić po Tatrach, jeździć w Karpaty rumuńskie czy ukraińskie, góry Norwegii i inne, ale i tak prędzej czy później pojedziecie w Alpy, to jest więcej niż pewne" - powiedział Piotr, świeżo poznany znawca gór i ich wielki miłośnik podrzucając spory kawałek drewna do ogniska, które tliło się niechętnie przy chatce w tatrzańskiej Dolinie Jamnickiej w chłodny, wrześniowy wieczór 2012 r. Szczerze mówiąc to nigdy nie marzyłem o tej części górskiej Europy, więc nie przypuszczałem, że te słowa tak mocno zapadną mi w pamięć i szybko przybiorą realne kształty. Brzmiały niczym przepowiednia, niczym przeznaczenie przed którym żaden górski włóczęga nie może uciec. Dziś, kiedy z utęsknieniem wspominam pierwszy postawiony krok w Alpach Austriackich zeszłorocznego lata wiem, że Piotr miał rację - Alpy to istne przeznaczenie.




wtorek, 18 listopada 2014

Przygoda z Wielką i Małą Fatrą z perspektywy naszych nóg

www.mapview.cz

Dla wszystkich zainteresowanych kilometrami, metrami n.p.m., kolorami szlaków i mnogością nazw, w zakładce Przedreptane zamieściliśmy schemat trasy, jaką przebyły nasze nogi w Wielkiej i Małej Fatrze, a także profil wysokościowy. Na pewno przyda się podczas planowania swojej wycieczki w ten cudowny region górski :)

wtorek, 11 listopada 2014

Trzy pory roku w trzy dni. Mała Fatra.

Trzy pory roku w trzy dni... Jeżeli chciałabym połączyć tę opowieść z historią wędrówki po Wielkiej Fatrze, wyszłoby pewnie Cztery pory roku w cztery dni. Ot, jak przetestowała nas Mała Fatra w jej Luczańskiej części dając ciepło i zimno, wygodę i spartańskie warunki oraz nutę dzikości i zderzenie z cywilizacją...



środa, 29 października 2014

Między złotem a zielenią pachnie czosnkiem. Wielka Fatra.

     Do tej pory oglądałam Wielką Fatrę jedynie z daleka, najczęściej podczas jesiennych zachodów słońca w Beskidzie Żywieckim. Słyszałam od kilku osób, że odnaleźć tam można nutkę Bieszczad, Pienin i Tatr Zachodnich. Zwłaszcza porównanie z tymi pierwszymi budziło moje zdziwienie. Przecież wcale nie króluje tam buk, lecz wiecznie zielony świerk. Nie spotykamy pofałdowanych, osadowych skał fliszu karpackiego lecz miejscami ostre, wapienne formacje. Jednak rozległe polany i łąki, szczypta dzikości i wymarzone miejsca do noclegu w milongwiazdkowym hotelu wytłumaczyły wszystko…



czwartek, 16 października 2014

Wracamy...

     Długo nas tu nie było... Pora wracać i coś naskrobać. A jest o czym pisać :) Poniżej krótka fotograficzna zapowiedź przyszłych wpisów...





...

poniedziałek, 19 maja 2014

Przyroda, historia i chwila refleksji wzdłuż czerwonych kresek (Beskid Sądecki).

Tej wiosny przyroda prężnie rehabilituje się za zbyt długi sen z zeszłego roku. Jeszcze mam w głowie pełno zieleni, której „nachapałam” się w Wielkiej i Małej Fatrze kilka dni temu. Ale tak naprawdę pierwsze górskie spotkanie z budzącą się do życia Matką Naturą miało miejsce końcem marca, w Beskidzie Sądeckim. Nowe życie ścieliło nam się pod nogami, a w powietrzu chciało rozwinąć skrzydła – dosłownie…


wtorek, 11 marca 2014

Zimy zimą nie było, nawet w Bieszczadach

Początek 2014 r. był (i jest) dziwaczny, a wszystko za sprawą panującej za oknami w styczniu i lutym aury, która zimą była tylko z nazwy. Dodatnie temperatury (niekiedy nawet kilkunastostopniowe) zamiast siarczystego mrozu, padający deszcz zamiast białych płatków śniegu, pochmurne i ponure niże zamiast pogodnych i słonecznych wyżów sprawiły, że ten rok rozpoczął się wyjątkowo. Ostatnio, z różnych przyczyn (również tych pogodowych) mniej jeździmy w góry i dopiero w drugiej części lutego zaczęliśmy nasz górski rok. A zaczęliśmy go w Bieszczadach - górach dla nas szczególnych, pięknych i wyjątkowych, które powoli stają się dominującym pasmem górskim przez nas odwiedzanym i opisywanym na blogu. Wędrując po nich szukaliśmy szczęścia i zimy. Pierwsze znaleźliśmy, drugiego tylko cząstkę...























niedziela, 2 lutego 2014

Krótko o Górnolotnych

W sobotę, 25 stycznia, mieliśmy okazję uczestniczyć w "Spotkaniu z ludźmi gór" w Centrum Sztuki Mościce w Tarnowie. Zgromadzeni na sali entuzjaści górskich wojaży mieli okazję wysłuchać wielu ciekawych prezentacji i wywiadów z zaproszonymi gośćmi, tzw. Górnolotnymi. Najważniejszą postacią dwudniowego festiwalu podróżniczego był zdobywca Korony Himalajów i Karakorum Piotr Pustelnik.









.

wtorek, 7 stycznia 2014

Baby znów w Bieszczadach w Przedreptane i na Wystawie

     Wspomnień Babskich Bieszczad 2013 ciąg dalszy :) Tym razem wodzimy palcem po mapie i odgrzebujemy pamięć fotograficzną. Tradycyjnie, zamieściliśmy na Wystawie kilka zdjęć, których nie ma w ostatnich dwóch postach - patrz Baby znów w Bieszczadach - Babskie Bieszczady 2013. Natomiast w Przedreptane  rozpisaliśmy przemierzone szlaki i wykonaliśmy profile wysokościowe - patrz Trasy Bieszczadzkie . Zapraszamy na ciąg dalszy wspólnej, bieszczadzkiej wędrówki ;)


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Baby znów w Bieszczadach (Babskie Bieszczady część V)

     Jeszcze nie zdążyliśmy poczuć prawdziwej zimy w tym roku. Tkwimy ciągle w pogodowym "nie wiadomo co".  Niedawno, na łamach bloga, wspominałam soczystą, zieloną wiosnę. Dzisiaj pora na ostatnio obiecaną V część Babskich Bieszczad, w trakcie których doświadczyliśmy pięknej, kolorowej jesieni, a Wielka Rawka zieloną sukienkę zamieniła na złotą szatę. Wtedy Bieszczady idealnie odzwierciedlały dane pory roku, odkrywając to, co w nich najpiękniejsze...






.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Baby znów w Bieszczadach (Babskie Bieszczady część IV)

      Przyszedł w końcu czas na post z cyklu odrabianie zaległości. W takie długie wieczory miło jest wrócić wspomnieniami do ciepłych, słonecznych i kolorowych chwil w Bieszczadach.

     W tym roku Babskie Bieszczady (BB) należały do Wielkiej Rawki, która witała nas – jak przystoi na wielką damę – za każdym razem w innej szacie. Raz zjawiała się w soczyście zielonej sukni, by potem przybrać korale z czerwonej jarzębiny i złocisty płaszcz. BB 2013 nieco różniły się od poprzednich. Wiosna była na 2/3, co jesień musiała później nadrobić osiągając 4/3 normy dzięki obecności pewnego rodzynka, który strzegł nas w ciemnym, nocnym lesie u stóp Połoniny Caryńskiej…



piątek, 13 grudnia 2013

Oj działo się - słów kilka o 11. Krakowskim Festiwalu Górskim

Kolejny, już 11. Krakowski Festiwal Górski za nami! W dniach 6-8.12 pawilon dydaktyczno-sportowy Uniwersytetu Ekonomicznego pękał w szwach, zainteresowanie pokazem filmów, prelekcjami, warsztatami, panelami dyskusyjnymi i kiermaszem odzieży i sprzętu górskiego było ogromne! Nic dziwnego, po raz kolejny do Krakowa zawitała śmietanka polskiego i światowego środowiska górskiego, potwierdzając tym samym rangę najważniejszego tego typu wydarzenia w Polsce. Na festiwalu spędziliśmy niestety tylko sobotę. Krótko, ale za to bardzo intensywnie.

wtorek, 3 grudnia 2013

Sprzęt polecamy i nie

Przygotowaliśmy dziś nową porcję opisu sprzętu, którego jesteśmy szczęśliwymi (i nieszczęśliwymi) posiadaczami. Na stronie Rynsztunek znalazły się opisy kijów trekkingowych, palnika, termosu i śpiworów. Znajdziecie tam również opisy innych elementów naszego górskiego wyposażenia. Warto poczytać, jeśli ktoś zamierza kupić bliskim (lub sobie) jakiś prezent na Mikołaja czy pod choinkę. My chętnie wspomożemy Was radą w doborze sprzętu, jeśli macie pytania o sprzęt, piszcie - bim@zglowawgorach.pl. 

sobota, 2 listopada 2013

Tatry Zachodnie inaczej cz. II - Ryki i wyrypa na Jakubinie

Wędrując po Tatrach we wrześniu i październiku, nawet po najrzadziej odwiedzanych przez turystów rejonach, ciszy nie zaznamy. W tym okresie największym przedstawicielom kopytnych w Tatrach, czyli jeleniom szlachetnym, towarzyszą miłosne uniesienia zwane rykowiskiem. Głośne niskie ryki samców (byków) rozchodzą się niemal po każdej dolinie i są jednym z najbardziej widowiskowych, a zarazem tajemniczych zjawisk w leśnym świecie zwierząt jesienią. Podczas naszych wędrówek po górach wielokrotnie je spotykaliśmy, jednak nie aż na tak dużą (i głośną) skalę jak w czasie wycieczki przez pasmo Otargańców i jego kulminację Jakubinę.



wtorek, 15 października 2013

Tatry Zachodnie inaczej cz. I - Baraniec

Na łamach bloga niejednokrotnie przedstawialiśmy nasze  alternatywne postrzeganie turystyki górskiej, zarówno jeśli chodzi o sposoby dojazdu, wyboru pasm górskich i przemierzanych szlaków jak i sposobów na nocleg czy też kuchni górskiej. Podczas planowania ostatniej wizyty w Tatrach Zachodnich (przełom września i października) po raz kolejny zawładnęła nami chęć zrobienia czegoś inaczej niż to zwykle bywa, a gdy do tej chęci dodamy jeszcze nutkę przygody i małego survivalu, to pokusa na alternatywę zaczyna robić się już całkiem spora. Czy można oprzeć się wizji przejścia pasma, które aż kipi od jesiennych barw i jest rzadko uczęszczane przez turystów, a na koniec dnia poczuć trochę dzikości i przespać się na polanie w klimatycznej, drewnianej chatce, z dala od komercyjnych i drogich „hoteli” górskich?



niedziela, 13 października 2013

Mówimy jesień - myślimy Tatry Zachodnie

Delikatniejsze już słońce oświetla zielono-żółto-czerwone zbocza. Wierzchołki jakby łagodnieją przybierając złocisto-brązowe szaty… Wszystko spokojnie wyłania się z porannych mgieł ciesząc oczy grą ciepłych kolorów, w której wraz ze słońcem uczestniczą tacy zawodnicy jak: sit skucina, kosmatka brunatna, a nawet borowina. A jaki spektakl potrafi zapewnić zjawisko inwersji! I jeszcze pomyśleć, że oglądamy to wszystko słysząc w dolinie głośno ryczące byki jeleni, które walczą o swój harem ;) Dla nas jesień = Tatry Zachodnie.

Zanim opublikujemy post z ostatniego jesiennego wypadu w te góry (30.09-02.10.2013), jako przedsmak do Wystawy dorzucamy kilka zdjęć z naszych wcześniejszych jesiennych wypadów w zachodnią część Tatr. Cofając się do końca września 2011 zapraszamy na słoneczną, kolorową wędrówkę przez Halę Kondratową i Kopę Kondracką, Czerwone Wierchy, Halę i Dolinę Tomanową, Ornak, Błyszcz, Bystrą oraz Starorobociański, Kończysty i Trzydniowiański Wierch do Doliny Chochołowskiej. Z  kolei wrzesień 2012, kiedy to spędziliśmy noc w lesie na rykowisku, należał do Doliny Chochołowskiej, Wołowca, Jarząbczego Wierchu, Doliny Jamnickiej, Rohaczy, Rakonia i Grzesia.
W Przedreptane dorzucamy do Tras tatrzańskich wrześniowe szlaki przemierzone w 2011 i 2012.

Jesień wcale nie musi być smutnym pożegnaniem lata :) !!!



piątek, 20 września 2013

Dwa tatrzańskie światy

Deszczowa i chłodna aura za oknem ewidentnie próbuje nam wmówić, że czas szykować się już do jesieni i zapomnieć o upalnym i pogodnym lecie. Na przekór naturze wracamy wspomnieniami do słonecznych, lipcowych dni, które mieliśmy przyjemność spędzić w Tatrach Wysokich, zarówno po słowackiej, jak i polskiej stronie. Granica, która wydawałoby się, że współcześnie za sprawą traktatu z Schengen jest jedynie formalną linią oddzielająca te dwa kraje, w rzeczywistości stanowi magiczną barierę pomiędzy dwoma kompletnie różnymi światami, zarówno przyrody jak i ludzi.




czwartek, 5 września 2013

Garść nowości

Na blogu pojawiły się, tradycyjnie, mapka i profile wysokościowe trasy, podsumowujące wpisy o Karpatach Rodniańskich odwiedzonych przez nas w lipcu 2011 r. Dodatkowo zapraszamy do zajrzenia do wystawy zdjęć z tejże wyprawy oraz slidera na dole bloga, gdzie dodaliśmy kilkanaście nowych panoram. Pozdrawiamy! :)